NAJNOWSZY NUMER      Rok XII (2019) Numer 2 (41)

Temat numeru: Sinizacja Kościoła w ChRL

 

Reakcje na tymczasowe porozumienie
pomiędzy Chinami i Stolicą Apostolską

 

Reakcje z Chin – rząd, środki społecznego przekazu, środowiska akademickie

Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało o zawarciu porozumienia w kilku zdaniach na swojej stronie internetowej. Wiadomość tej samej treści przejęła na swój użytek także agencja prasowa Xinhua, pozostałe media chińskojęzyczne nie poświęciły tej wiadomości żadnej uwagi. Angielskojęzyczny, półoficjalny Global Times opisał za to obszernie to wydarzenie, odnosząc się do niego bardzo pozytywnie, jako do „dobrej wieści” dla katolików chińskich (uznanie nielegalnych biskupów nie zostało w ogóle wspomniane – z punktu widzenia chińskiego rządu nie było to bowiem nic nowego, ale utrwalenie panującego status quo). Poniżej wyszczególnione zostaną dwa artykuły, które dają wyobrażenie o ewentualnej argumentacji strony chińskiej w przyszłych pertraktacjach:

25 września odrzucono na łamach Global Times krytykę sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo dotyczącą wolności religijnej w Chinach i oświadczono, że „podczas gdy Pompeo oskarża Chiny o prześladowanie chrześcijan, podpisywane jest historyczne porozumienie pomiędzy Chinami i Watykanem, dotyczące nominacji biskupów. Spojrzenie na interesy katolików chińskich przez Watykan wydaje się diametralnie różne od spojrzenia Mike’a Pompeo”. Kong Chenyan z Instytutu Badań nad Socjalizmem w Zhejiang napisał 28 września w Global Times, że jakkolwiek wiele osób widzi w porozumieniu szansę dla „ponad 6 milionów” chińskich katolików do „pozostania w łączności z Kościołem powszechnym”, to jednak nie ustaje krytyka mediów zachodnich i kleru spoza Chin kontynentalnych, nastawionych wrogo do chińskiej polityki religijnej. Głosy te usiłują z motywów politycznych „podżegać katolików Kościoła podziemnego w Chinach do kwestionowania autorytetu Stolicy Apostolskiej oraz samego papieża”. „W wyniku tej presji” papież napisał list, w którym „próbuje uspokoić sceptyków”. Kong uważa, że po pokonaniu niektórych barier pozostaną problemy, których rozwiązanie nie powinno już być trudne – jak, na przykład, kwestia Kościoła podziemnego w Chinach. Zgodnie z takim tokiem rozumowania, urzędnikom państwowym otwierana jest droga do wywierania nacisku na katolików przeciwstawiających się na przykład przystąpieniu do „Patriotycznego Stowarzyszenia...” i zarzucania im, iż są przeciwko papieżowi.

Wang Meixiu, badaczka katolicyzmu na Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, pisze w komentarzu do AsiaNews, że dzięki porozumieniu „do starych bukłaków zostało wlane nowe wino”. Oto uznana została „ostateczna i niezależna” władza papieża do mianowania biskupów. W przyszłości podczas sakry biskupiej odczytywana będzie nominacja podpisana osobiście przez papieża. Wang przyznaje jednak, że „udział rządu chińskiego w nominacji biskupów pozostanie w przyszłości bardzo znaczny”. Poza tym stwierdza ona, że uznanie kleru podziemnego przez rząd nie musi być w przyszłości ściśle związane z przystąpieniem do „Patriotycznego Stowarzyszenia”, ponieważ jest to organizacja (na podstawie jej statutów) dobrowolna, założona przez katolików-patriotów, która musi przecież respektować swoje własne statuty.

 

Reakcje Kościoła chińskiego

Anonimowy przedstawiciel „Patriotycznego Stowarzyszenia” oraz (oficjalnej) chińskiej konferencji biskupów określił na stronie internetowej obu organizacji porozumienie zawarte między „dwoma państwami” jako bardzo dobrą wiadomość. Podkreślił on jednak, że takie pryncypia jak niezależność, autonomia i samostanowienie pozostaną nienaruszone. Chiński Kościół katolicki „należy do wielkiej wspólnoty Kościoła powszechnego, we wszystkich krajach świata”. W tekście porozumienia rozpoznawalna jest ręka „Narodowego Biura do Spraw Religijnych” (NBRA) oraz „Frontu Jedności Partii Komunistycznej” (EFA), które są organami kontrolnymi w stosunku do religii. Wang Zuo’an, dyrektor NBRA oraz wiceminister EFA, stwierdził raz jeszcze w sierpniowym numerze partyjnego czasopisma Qiushi, że „pomiędzy religiami Chin i religiami zagranicznymi nie istnieją zależności lub struktury podporządkowania”. Wewnątrz wspólnot Kościoła katolickiego zdania są podzielone i można było je śledzić w zachodnich mediach społecznościowych, zdominowane przez niepewność i zamęt – spotęgowane jeszcze tym, że treść porozumienia nie jest znana.

Znany bloger, ksiądz Gan Baolu napisał optymistycznie, że wraz z podpisaniem porozumienia zmienił się reprezentowany przez Chiny od 60 lat punkt widzenia, że inne państwa nie mają prawa wtrącać się w wewnętrzne sprawy kraju i de facto uznana została rola papieża jako głowy Kościoła powszechnego. AsiaNews oraz UCAN cytowały anonimowo komentarze licznych katolików chińskich. Niektórzy z nich popierają podpisanie porozumienia jako pierwszy krok ku nowemu, wyrażając jednocześnie wątpliwość, czy Partia będzie je rzeczywiście respektować. Wymieniano związane z nim oczekiwania i nadzieje, że papież będzie mógł w sposób bardziej bezpośredni kontaktować się z Kościołem chińskim, bezpośrednio przekazywać swoje orędzia duszpasterskie dotyczące problemów małżeństwa, rodziny, zachowania księży oraz mianowania biskupów w nieobsadzonych diecezjach. Jeden z księży wyraził nadzieję, że uniknie się w ten sposób nielegalnych święceń biskupich lub udziału ekskomunikowanych biskupów w sprawowaniu sakramentów. Być może będzie to motywacją dla tych biskupów, aby „okazać się godnymi papieskiej łaski”. Wielu komentujących jest oburzonych faktem, że wśród uznanych przez papieża biskupów są również tacy, którzy mają „kochanki i dzieci”. Krytykowany jest także moment zawarcia porozumienia w kontekście aktualnych prześladowań religii w Chinach. Fakt ten może być fałszywie zinterpretowany jako afirmacja aktualnej sytuacji. Wierna z Szanghaju opowiedziała się za opublikowaniem porozumienia, w celu uniknięcia manipulacji i nieporozumień. Jeżeli Watykan nie poświęci więcej uwagi kwestiom spornym, takim, jak przyszłość podziemnych czy też los aresztowanych biskupów, ryzykuje utratę wiarygodności wśród chińskich wiernych. Jeden z biskupów Kościoła podziemnego opisał trudności, z jakimi się boryka, usiłując podnosić na duchu zrezygnowanych wiernych i zachować czystość wiary i łączność z Ojcem świętym. Jeden z kapłanów Kościoła nieoficjalnego z Mindong stwierdził, że dalsza egzystencja Kościoła podziemnego jest niemożliwa, on sam jednak jest gotów raczej porzucić kapłaństwo niż przystąpić do „Patriotycznego Stowarzyszenia”.

 

Komentarze ludzi Kościoła spoza Chin

Także zdania komentujących z zagranicy były podzielone, poniżej opisane zostaną niektóre z nich.

Wielu obserwatorów sytuacji w Chinach ocenia pozytywnie fakt, że rząd chiński uznaje rolę papieża w mianowaniu nowych biskupów oraz to, że po raz pierwszy od 60 lat nie ma już w Chinach (z kościelnego punktu widzenia) nielegalnych biskupów. Przykładem może być oświadczenie biskupa Lee Bun Sang z Makau z 24 września, który stwierdził, że porozumienie działa na korzyść Kościoła chińskiego i Kościoła powszechnego. Ojciec Jeroom Heyndrickx CICM z instytutu Ferdynanda Verbiesta w Leuven w Belgii, zwolennik dialogu określił ostatnie wydarzenia jako dobre dla Chin. Anthony Lam z Centrum Studiów Ducha św. w Hongkongu określił porozumienie jako dobre w swojej istocie. Wspólnota Sant’Egidio, która kładzie nacisk na kontakty z Kościołem chińskim, określiła porozumienie w swoim oświadczeniu z 22 września jako „oczekiwany od dziesiątek lat” ważny krok naprzód, który będzie miał z całą pewnością pozytywny wpływ na proces pojednania podzielonego chińskiego Kościoła oraz będzie źródłem inspiracji dla aktywności duszpasterskich tegoż.

Kardynał Joseph Zen z Hongkongu 2 października określił jednak tę „jedność” w istniejącym kontekście politycznym mianem zamknięcia Kościoła podziemnego w celi więziennej, w której Kościół oficjalny już się znajduje. Co właściwie papież będzie miał do powiedzenia odnośnie mianowania nowych biskupów? Ekspert od spraw chińskich, ojciec Jean Charbonnier MEP uważa, że prawo papieskiego weta (będące prawdopodobnie treścią porozumienia) mogłoby dawać mu przewagę, gdyby nie fakt, że papież musiał uznać siedmiu nielegalnych biskupów, którzy zostali wcześniej konsekrowani bez jego pozwolenia, a nawet wbrew wyraźnemu zakazowi. W uznaniu biskupów Charbonnier dostrzega wyraźne osłabienie autorytetu Rzymu wśród katolików Kościoła podziemnego, którzy zdają się nie rozumieć zmiany kursu Stolicy Apostolskiej. Taka postawa jest z chińskiego punktu widzenia „upokarzającą utratą twarzy”.

Siostra Beatrice Leung, mieszkająca na Tajwanie specjalistka od spraw stosunków chińsko-watykańskich, podaje jako ostrzeżenie przykład porozumienia chińsko-brytyjskiego, które miało być dla Hongkongu, po jego powrocie do Chin, gwarancją rozwiązania „jeden kraj, dwa systemy polityczne”. Jej zdaniem Pekin przejmuje coraz większą kontrolę nad Hongkongiem i w przyszłości papieskie prawo weta może szybko okazać się bezsilnością. Charbonnier zwraca poza tym uwagę na to, że porozumienie podpisane zostało przez przedstawiciela ministerstwa spraw zagranicznych, które zwykle stara się sprawiać wrażenie bardziej liberalnego, niż pozwalałaby na to faktyczna sytuacja polityczna w kraju. Z wielu stron płyną wyrazy zatroskania o przyszłość 36 biskupów Kościoła podziemnego (z tego 19 pełniących aktywnie obowiązki – dane z 2018 roku) oraz podziemnych parafii i wspólnot. Według kardynała Zena „rząd chiński pozbędzie się Kościoła nieoficjalnego przy pomocy Watykanu”.

Anthony Lam uważa, że katolicy z Kościoła podziemnego potrzebują „okresu przejściowego”, aby dopasować się do nowej sytuacji. Wychodzi on z założenia, że pozostanie im niewiele wolności i będą musieli więcej swoich aktywności meldować rządowi. Jednocześnie jest on głęboko przeświadczony o tym, że wiernym w Chinach uda się zachować nienaruszoną  wiarę. Charbonnier zadaje pytanie, czy Kościół będzie respektował przywilej biskupów Kościoła podziemnego, aby nie wstępować do „Patriotycznego Stowarzyszenia”? Gdyby tak nie było, istnieje ryzyko, że ci najwierniejsi staną się podwójnie nielegalni, nie tylko dla rządu, ale też dla Kościoła. Ważnym jest również pytanie o rolę konferencji biskupów zrzeszonych przy „Stowarzyszeniu Patriotycznym” oraz o ich autorytet w kwestiach teologicznych? Ojciec Sergio Ticozzi PIME z „Centrum Studiów Ducha Św.” stwierdza w tym kontekście, że „niejasna pozycja Watykanu w stosunku do pryncypiów autonomii i niezależności, prawdopodobnie nie ulegnie zmianie”.

Większość komentatorów dostrzega sedno problemu przede wszystkim w tym, że Watykan zdaje się pokładać nadzieję w porozumieniu z reżimem, który jednocześnie zwiększa kontrolę Partii nad religiami i ogranicza wolność religijną. Michael Sainsbury, dziennikarz piszący dla agencji katolickiej UCAN stwierdza, że ujemną stroną kompromisu zawartego z Pekinem jest „zobowiązanie się Watykanu do milczenia, które nie wiadomo, jak długo potrwa, na temat prześladowań w Chinach (także katolików)”. Papież Franciszek jest, jak twierdzi Sainsbury, nieustraszony w walce o prawa uchodźców. Tym bardziej godnym ubolewania jest, że Watykan nie zabiera głosu w sprawie prawie miliona islamskich Ujgurów internowanych w obozach resocjalizacyjnych. Jak pisze Gan Baolu, „dziecko się urodziło” i teraz trzeba poczekać, by zobaczyć, co z niego wyrośnie. Według o. Heyndrickx’a dopiero za kilka dziesięcioleci, za kilka generacji a może nawet stuleci okaże się, czy cel porozumienia, którym jest utrwalenie i umocnienie wiary katolickiej w ateistycznych Chinach, został osiągnięty. O. Charbonnier porównuje porozumienie do balonu meteorologicznego, którym bada się kierunek wiejącego aktualnie wiatru. Wyraża on wiarę, że jakiś tajfun nie rozwieje dobrych zamiarów związanych z porozumieniem. Nadzieją napełnia fakt, że wiara chińskich katolików przetrwała groźniejsze burze.

Katharina Wenzel-Teuber, tłum. Sławomir Rakus SVD